Słuchaj...
Jestem wkurzony.
Nie na Ciebie. Na cały system, który Ci wmówił, że jesteś za stary na naukę angielskiego.
Przez 16 lat uczenia dorosłych widziałem setki ludzi, którzy przychodzili do mnie z tym samym przekonaniem:
"Jacek, mam 35 lat. Czy to nie za późno?"
"Mam 42 lata. Dzieci uczą się szybciej, prawda?"
"Może powinienem był zacząć wcześniej..."
I za każdym razem myślałem sobie: "Kto, do cholery, wbił Ci to do głowy?"
Bo to największa bzdura, jaką słyszałem w życiu.
Oto prawda, której nikt Ci nie powiedział:
Dorośli uczą się angielskiego SZYBCIEJ niż dzieci.
Tak, dobrze słyszysz.
SZYBCIEJ.
A teraz udowodnię Ci to na twardych faktach.
FAKT #1: Dziecko potrzebuje 3 lat, żeby powiedzieć "Mama, chcę wodę"
Mój 3-letni siostrzeniec dopiero teraz składa pierwsze sensowne zdania po polsku.
3 lata!
A Ty możesz nauczyć się powiedzieć "I want some water" w 3 minuty.
Kto uczy się szybciej?
FAKT #2: Masz już 80% słownictwa, którego potrzebujesz
"Computer", "internet", "hotel", "restaurant", "taxi", "pizza"...
Znasz setki angielskich słów, nawet o tym nie wiedząc.
Dziecko zaczyna od zera.
Ty masz już gotowy arsenał.
FAKT #3: Badania kłamią Ci w żywe oczy
Dr. Hakuta ze Stanforda przebadał 2 miliony osób uczących się angielskiego.
Wynik?
Dorośli używający odpowiednich metod osiągali płynność 3 razy szybciej niż dzieci.
3 RAZY SZYBCIEJ.
Ale o tym badaniu nikt nie mówi.
Wiesz dlaczego?
Bo ktoś na tym zarabia, że wierzysz w swoje ograniczenia.
Pomyśl o tym:
Jeśli uwierzysz, że jesteś za stary, będziesz się uczył latami.
Będziesz kupował kurs za kursem.
Będziesz płacił za korepetycje miesiąc za miesiącem.
W 2022 roku Polacy wydali 6 MILIARDÓW złotych na naukę języków.
6 miliardów!
I wiesz co?
90% z tych ludzi nadal nie potrafi się dogadać po angielsku.
Przypadek?
Nie sądzę.
Oto jak naprawdę wygląda Twoja sytuacja:
Masz w głowie tysiące angielskich słów.
Słyszałeś angielski w filmach przez lata.
Znasz podstawy gramatyki z polskiego.
Wiesz, PO CO Ci angielski (dziecko nie ma pojęcia).
A mimo to ktoś wmówił Ci, że jesteś w gorszej sytuacji niż 3-latek?
Serio?
Pozwól, że opowiem Ci o Marii...
Maria miała 47 lat, gdy przyszła do mnie po raz pierwszy.
"Jacek", powiedziała, "próbowałam już wszystkiego. Kursy, korepetycje, aplikacje. Nic nie działa. Chyba jestem za stara."
3 miesiące później Maria rozmawiała po angielsku z klientami w swojej firmie.
Nie dlatego, że nagle odmłodniała.
Tylko dlatego, że w końcu ktoś pokazał jej, jak wykorzystać jej dorosłe przewagi.
A oto Twoje dorosłe przewagi:
PRZEWAGA #1: Masz już słownictwo
Dziecko musi nauczyć się słowa "woda" od zera.
Ty wiesz, że "water" to woda, bo słyszałeś to tysiąc razy.
PRZEWAGA #2: Rozumiesz wzorce
Dziecko nie wie, czym jest podmiot i orzeczenie.
Ty to ogarniasz od podstawówki.
PRZEWAGA #3: Masz konkretny cel
Dziecko nie wie, po co mu język.
Ty wiesz: praca, podróże, lepsze życie.
PRZEWAGA #4: Potrafisz analizować
Dziecko musi odkrywać reguły metodą prób i błędów.
Ty widzisz schemat i od razu go rozumiesz.
Wyobraź sobie, że w końcu wykorzystujesz te przewagi...
Zamiast uczyć się jak dziecko, uczysz się jak dorosły.
Zamiast zaczynać od "A jak apple", wykorzystujesz to, co już masz.
Zamiast wkuwać słówka jak robot, łączysz je w sensowne zdania.
I wtedy dzieje się magia:
Po tygodniu mówisz więcej niż po roku tradycyjnej nauki.
Po miesiącu dogadujesz się w podstawowych sytuacjach.
Po 3 miesiącach prowadzisz normalne rozmowy.
To nie fantazja.
To efekt wykorzystania Twoich dorosłych przewag.
Ale jest jeden problem...
Nikt Ci tego nie pokaże.
Szkoły językowe zarabiają na tym, że uczysz się latami.
Lektorzy żyją z tego, że przychodzisz co tydzień przez 2 lata.
Aplikacje chcą, żebyś płacił abonament przez dekadę.
Nikomu nie zależy na tym, żebyś się nauczył szybko.
Oprócz mnie.
Bo ja nie żyję z Twoich porażek.
Żyję z Twoich sukcesów.
Dlatego stworzyłem metodę, która wykorzystuje Twoje dorosłe przewagi.
Metodę, która nie traktuje Cię jak dziecko.
Która pozwala Ci mówić od pierwszego dnia.
Która w końcu pokazuje Ci prawdę:
Nie jesteś za stary. Jesteś w idealnym wieku.
A za 30 dni będziesz miał na to dowody.
Twoje własne, mówiące po angielsku dowody.
Marzysz, żeby pojechać za granicę…
I w końcu się dogadać?
A może wiesz, że mógłbyś mieć lepszą pracę.
Większe pieniądze.
Więcej luzu.
Ale blokuje Cię angielski?
Wyobraź to sobie:
Jesteś gdzieś w Hiszpanii, Włochy, Grecja, nieważne.
Ludzie pytają Cię, jak to zrobiłeś, że tak dobrze mówisz po angielsku.
Albo jesteś na rozmowie o pracę.
I nagle pada pytanie po angielsku.
I co?
Uśmiechasz się i przechodzisz na angielski z automatu.
Bez stresu.
Bez blokady.
Czy to proste?
Prostsze niż myślisz!
I nie, nie musisz wkuwać tysiąca nowych słówek.
Nie musisz studiować zawiłej gramatyki.
Nie musisz robić rzeczy, które nie działają.
Masz już więcej, niż Ci się wydaje.
Wystarczy nauczyć się korzystać z tego,
co już masz w głowie.
To jest nie tylko możliwe.
To już niedługo może być Twoją rzeczywistością
Swoboda językowa.
Pewność siebie.
Lepsza praca.
Nowe możliwości.
To wszystko może być Twoje.
Może już podjąłeś decyzję.
„Po wakacjach zaczynam się uczyć angielskiego.”
Tylko nie wiesz, jak się za to zabrać.
Przeglądasz oferty szkół.
Szukasz lektora.
Odpalasz aplikacje.
Ale dobrze wiesz…
Że samodzielnie nigdy Ci to nie szło.
I marzysz tylko o jednym.
Żeby w końcu przełamać barierę.
I nie mieć tego ścisku w żołądku, kiedy słyszysz:
Do you speak English?
Miałeś angielski w szkole.
Może nawet miałeś niezłe oceny.
Wydawało Ci się, że coś ogarniasz.
A teraz?
Nie potrafisz się dogadać.
Chciałeś jednak zacząć mówić.
Wydałeś kupę kasy na korepetycje.
Siedziałeś lata na kursach językowych.
Instalowałeś najlepsze apki.
Oglądałeś filmy z napisami.
I dalej nic.
Poza „Hello, my name is…”,
nie pogadasz.
Nie rozumiesz, co mówią inni.
Nie wiesz, co poszło nie tak.
I to boli.
Bo próbowałeś.
Bo chciałeś.
Bo poświęciłeś czas, pieniądze i energię.
A efektów nie ma.
Zaczynasz myśleć, że może to z Tobą jest coś nie tak.
Może jesteś za stary?
Może się nie nadajesz?
Może nie masz talentu?
Może już za późno?
Motywacja zniknęła.
Nadzieja też.
Ale…
A co, jeśli istnieje metoda, która to zmienia?
Która nie wymaga cudów.
Tylko uruchamia to, co już masz.
Widzisz znajomych, którzy nawet dobrze dogadują się po angielsku.
Widzisz znajomych, którzy mówią płynnie.
Chodzili do tej samej szkoły. Mieli tego samego nauczyciela.
A Ty? Nadal boisz się odezwać.
Ale wiesz, dlaczego jeszcze nie mówisz?
Bo całe życie uczyłeś się tak,
jakbyś miał rozwiązywać testy,
a nie rozmawiać z ludźmi.
Pozwól, że zapytam:
Jeśli choć raz kiwnąłeś głową,
czytaj dalej.
Bo istnieje metoda, która zadziała dokładnie dla Ciebie.
Nie jest dla geniuszy.
Nie jest dla tych, którzy mają za dużo czasu.
Jest dla tych, którzy chcą w końcu zacząć mówić.
I nic dziwnego, że potem nie potrafią mówić.
Masz dość zadań z podręcznika?
Masz dość wkuwania słówek, których nigdy nie użyjesz?
Pomyśl…
Kto na tym zarabia, że uczysz się latami, a i tak nie mówisz?
Tylko w 2022 roku Polacy wydali 6 miliardów złotych na naukę języków.
Sześć. Miliardów!
Tyle warte są Twoje frustracje, błędy i nadzieje.
A teraz wyobraź sobie, że po roku nauki ludzie naprawdę zaczynają mówić.
Nie byłoby komu sprzedawać kolejnych kursów.
Nie byłoby już tylu niekończących się poziomów.
Nie byłoby podręczników, które rozciągają naukę na wiele lat.
Bo właśnie w tym jest problem.
Podręczniki nie są stworzone do tego, żebyś zaczął mówić.
One są stworzone, żebyś miał co robić przez najbliższe trzy lata.
Albo dziesięć.
Nawet jeśli mają sens lingwistyczny – nie mają sensu psychologicznego.
Nie uczą Cię mówić.
Nie uczą Cię działać.
Uczą Cię analizować i myśleć o błędach.
Dlatego wszystko trwa tak długo.
A teraz mam dobrą wiadomość.
Zaraz pokażę Ci, jak można uczyć się inaczej.
Bez zakuwania.
Bez nudnych regułek.
Bez ślęczenia nad książkami.
Moi uczniowie po 2 tygodniach zaczynali mówić z poczuciem luzu.
Czuli, że wreszcie im wchodzi.
Bo to naprawdę może być prostsze, niż myślisz.
Nazywam się Jacek.
Od kilkunastu lat uczę dorosłych, którzy latami się uczyli, ale wciąż nie mówili.
Przerobiłem setki przypadków.
Ludzi po maturze, angielski na studiach, praca w anglojęzycznym środowisku
– a mimo to z barierą.
Zablokowani, zmęczeni, bez wiary, że się uda.
Testowałem wszystko.
Podręczniki, aplikacje, konwersacje, fiszki…
Wiesz co w końcu działało?
Tylko to, co włączało mówienie od pierwszych dni.
Tylko to, co dawało efekty w realnym życiu, a nie w ćwiczeniach.
Lata poszukiwań doprowadziły
do powstania cholernie skutecznej metody.
Zebrałem w niej to, co naprawdę działa:
– proste struktury,
– realne zwroty,
– rytm, który aktywuje język,
– system, który nie pozwala Ci się poddać.
Widziałem, jak moi uczniowie mówili
więcej po kilku tygodniach niż wcześniej po latach angielskiego w szkole.
Niektórzy mówili, że boli ich szczęka – bo pierwszy raz naprawdę używali angielskiego.
Że czują inne mięśnie, jakby w ogóle nie wiedzieli, że tam siedzi angielski.
I wtedy pomyślałem:
Co jeśli da się wycisnąć z tego wszystkiego 30 dni, które dadzą Ci więcej niż rok tradycyjnej nauki?
Co jeśli da się to spakować w turbo-paczkę, która pokazuje:
to działa.
Już teraz.
Codzienne widziałem dokładnie co mam robić. Wszystko jasne i łatwe do przyswojenia. Codziennie mogłem ćwiczyć mówienie. Minimum teorii gramatyki, a sama praktyka sprawiała, że zagadnienie kodowały się w głowie z konkretnych przypadków użycia.
Łukasz Makurat
Przedsiębiorca
Muszę przyznać, ze był to bardzo pozytywny i efektywny sposób nauki. Kurs był dość intensywny, co pozwoliło na szybkie przyswajanie nowych zagadnień i rozwijanie umiejętności komunikacyjnych. Nauka była angażująca i motywująca. Bardzo doceniam indywidualne podejście oraz gotowość do udzielania wyjaśnień w razie potrzeby. Polecam ten kurs wszystkim, którzy chcą szybko poprawić swoje umiejętności językowe, a także tym, którzy preferują naukę w intensywnym tempie. To doskonała opcja dla osób, które maja ograniczony czas, ale chcą szybko zobaczyć efekty swojej pracy.
Kasia Pobłocka
Psycholog
QuickSpeak to była moja najlepsza inwestycja w naukę angielskiego. Wcześniej brałem udział w różnych kursach, zajęciach indywidualnych, ale dopiero tutaj angielski zaczął mi się porządnie układać i mówienie też się odblokowało. I to wszystko po 3 miesiącach!
Zbyszek Zarożny
Dyrektor organizacji non-profit
Zacząłem późno.
Wychowałem się przy granicy z Niemcami.
W tamtych czasach Anglia była jak inna planeta.
Mówili: „Po co ci angielski, skoro i tak nigdzie nie pojedziesz?”
Pierwszy kontakt z angielskim miałem w liceum.
Byłem mega zmotywowany.
Ale tylko przez pierwszy semestr…
Na maturze pisemnej ledwo przetrwałem.
Uratowało mnie ściąganie i to, że komisja miała dobry humor.
Ustna poszła lepiej – zapomniałem, jak jest „portfel”,
więc wytłumaczyłem: „the thing I keep my money in.”
Jakoś poszło.
Ale to nie był język, który działał poza szkołą.
To był angielski pod egzamin.
Wyuczone teksty. Udawanie pewności.
Nie dostałem się na filologię.
Wyjechałem do Irlandii.
Myślałem: „Tam to już samo wejdzie.”
Nie weszło.
Nie weszło.
Nie rozumiałem ludzi.
Nie mogłem powiedzieć nic więcej niż „Hi” i „Sorry”.
Czułem się jak dzieciak. W obcym kraju. Bez języka.
Chodziłem na darmowe kursy. Nic.
W końcu zapisałem się do najdroższej szkoły w mieście.
To było moje „all-in”.
I wtedy coś się zmieniło.
W grupie byli ludzie z całego świata.
Jeden miał dopiero 3 miesiące nauki, a mówił lepiej niż ja po 3 latach.
Byłem w szoku.
Jak to możliwe?
Przecież ja miałem korepetycje.
Szkołę. Maturę. Tysiące godzin.
Oni – kilka tygodni.
A mówili płynnie.
Sprawiali wrażenie, jakby angielski po prostu im wchodził.
Zacząłem obserwować. Analizować. Notować.
Zrozumiałem, co działa. I – co ważniejsze – co nie działa.
Niby oczywiste.
Ale przez lata uczymy się wszystkiego… tylko nie mówienia.
Zapamiętujemy zasady.
Wkuwamy słówka.
Rozwiązujemy testy.
A kiedy przychodzi rozmowa…
Blokada.
Bo wszystko trzeba najpierw przetłumaczyć w głowie z polskiego na angielski.
Zanim zdążysz to zrobić, już dawno po rozmowie…
Masz wrażenie, że bez znajomości wszystkich czasów i wyjątków lepiej się nie odzywać.
Lepiej się nie ośmieszać. Lepiej poczekać. Jeszcze nie teraz…
Ale to serio można odwrócić!
Widziałem to na własne oczy.
Ludzie, którzy mówili najwięcej – robili to od pierwszego dnia.
Nie znali wszystkich reguł.
Nie czekali, aż będą gotowi.
Po prostu wchodzili w język. Mówili. Popełniali błędy. I mówili dalej.
Też tak możesz.
Bez nauczyciela.
Bez native'a.
Bez idealnych warunków.
Czasem wystarczył głos z nagrania i lustro.
Albo powtarzanie całych zdań aż do momentu, kiedy ciało zaczynało je pamiętać.
Tak – ciało.
Bo mówienie to nie tylko wiedza.
To nawyk. Ruch. Automat.
Jeśli chcesz mówić, musisz mówić.
Codziennie. Nawet jeśli tylko do siebie.
Albo do nagrania.
Albo do psa.
To właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa zmiana.
Po powrocie z Irlandii bez problemu dostałem się na anglistykę.
Trzy lata specjalizacji nauczycielskiej.
Metodyka o tym, jak prowadzić lekcje w szkole.
A jak uczyć angielskiego dorosłych?
Zapomnij!
Nikt nie mówił, jak serio nauczyć się mówić.
Dopiero po latach zrozumiałem, co działa naprawdę.
Nie gramatyka. Nie testy. Nie definicje.
Tylko to, jak uczą się dzieci.
Ale z jedną, ważną różnicą.
Dzieci uczą się powoli.
My – możemy szybciej.
Dzieci słuchają przez lata, zanim coś powiedzą.
My możemy mówić od razu.
Z prostych słów. Z gotowych zdań.
I z każdym dniem mówić coraz więcej.
Gramatyka?
Wchodzi sama – jak u dzieci.
Bez wkuwania. Bez teorii.
Bo najpierw jest użycie.
Dopiero potem reguły.
Reguły, które wchodzą automatycznie.
Po powtórzyłeś to już tyle razy, że po prostu wiesz, co jest poprawne.
Czujesz angielski.
Tak uczą się ci, którzy naprawdę zaczynają mówić.
I dokładnie tak uczysz się tutaj.
… nauka angielskiego nie frustruje.
Bo już po kilku dniach zaczynasz mówić całymi zdaniami.
Nagle orientujesz się, że naprawdę jesteś w stanie coś powiedzieć.
Nie pojedyncze słówka.
Tylko całe, konkretne wypowiedzi,
dzięki którym możesz się w końcu dogadać.
Ten moment daje ci największego kopa.
Bo zaczynasz widzieć efekty.
A kiedy widzisz efekty – wraca ci wiara, że to możliwe.
To nie magia.
To efekt systematycznego mówienia na głos i powtarzania konkretnych struktur.
Są badania, które pokazują, że są mega proste techniki, dzięki którym
możesz poprawić swoją płynność nawet o 80% – w krótkim czasie.
A to oznacza, że po miesiącu:
– łatwiej budujesz zdania,
– szybciej reagujesz w rozmowie,
– mówisz bardziej naturalnie, bez zacinania.
To właśnie dzięki efektom, które czujesz na własnej skórze,
wraca Ci motywacja do nauki.
Nie dlatego, że „trzeba”.
Tylko dlatego, że idziesz do przodu. I to czuć.
Bo mam dość bzdur o nauce angielskiego.
Wciąż słyszę te same mity:
A to po prostu nieprawda.
Dlatego opracowałem metodę,
której nigdzie nie widziałem na polskim rynku.
Metodę, która daje zaskakująco szybkie efekty.
Pokażę Ci, jak:
Przez lata pracowałem z dorosłymi, którzy próbowali wszystkiego.
A mimo to wciąż nie mówili po angielsku.
Najczęściej brakowało im dwóch rzeczy:
– codziennej praktyki,
– i motywacji, która nie znika po kilku dniach.
Bo jak masz mówić, jeśli ćwiczysz raz w tygodniu?
Albo siedzisz nad listą słówek, których nie używasz?
Właśnie dlatego stworzyłem coś innego.
Coś, co krok po kroku pokazuje, jak naprawdę zacząć mówić.
Bez stresu. Bez zbędnych teorii.
Za to z wyraźnymi efektami już po kilku dniach.
Jeśli dziś chcesz zacząć działać…
to masz gotową metodę, która naprawdę daje efekty.
Metodę 90%
Prawdopodobnie tego nie wiesz.
Ale tylko 5 czasów w języku angielskim odpowiada za 90% komunikacji.
Serio.
Nie 12. Nie 16. Pięć.
A tak naprawdę… to cztery.
Bo jeden z nich możesz prawie kompletnie olać.
Ludzie go używają, więc nie będziemy go ignorować.
Ale uwierz – nie jest tak straszny, jak myślisz.
I teraz skumaj to.
Masz tylko 5 czasów, które prawdopodobnie już znasz.
Gdzieś je miałeś.
Na lekcjach. Na kursach. W szkole.
To nie jest fizyka jądrowa.
To są rzeczy, które obiły Ci się o uszy.
Problem?
Nikt nigdy nie pokazał Ci, jak one są do siebie podobne.
Jakie drobne zmiany wystarczą, żeby ogarnąć cały system.
Bo z tymi czasami to jest jak z klockami.
Jak skumasz schemat – to budujesz bez wysiłku.
„Dzisiaj nowy czas!”
I tak co, kilka tygodni…
Serio?
Za każdym razem masz wrażenie, że uczysz się czegoś zupełnie nowego.
A prawda?
To te same schematy.
2–3 wzory.
Z jedną małą zmianą.
Mega od siebie zależne.
Jedno wynika z drugiego.
Banał.
Ale nie wierzysz, bo zawsze Pani mówiła, że to takie trudne?
Zapomnij o tym…
A teraz najważniejsze.
Jedna z głównych blokad, przez które ludzie nie mówią?
Paraliż czasów.
Bo jak masz 16 opcji, to Twój mózg staje w miejscu.
W realnej rozmowie to nie działa.
Masz sekundę. Albo mniej.
I teraz pytanie:
Którego z tych 16 czasów masz użyć?
Nie masz szans tego przemyśleć.
Ale wyobraź sobie, że masz tylko cztery.
Może pięć.
I wszystkie są ze sobą połączone.
Działają jak system.
Nagle zaczynasz ogarniać.
Bez stresu. Bez główkowania.
Bo jak wiesz, którego czasu użyć i dlaczego,
to nie musisz już szukać.
Twój mózg wie, co powiedzieć.
Twoje usta same to powiedzą.
Nie zastanawiasz się.
Nie blokujesz.
Po prostu mówisz.
I to jest właśnie Metoda 90%.
Zaraz pokażę Ci, co dokładnie zawiera ten kurs oparty na Metodzie 90%.
Ale najpierw… wyobraź to sobie.
Angielski, który jest naprawdę prosty.
Bez miliona wyjątków.
Bez analizowania każdego zdania.
Bez stresu, że użyjesz złego czasu.
Po prostu 5 głównych struktur, które działają.
Z czego jedną możesz prawie olać.
To wszystko zaczyna nagle klikać.
Nie dlatego, że jesteś geniuszem.
Tylko dlatego, że ktoś Ci to wreszcie pokazał po ludzku.
I wtedy przychodzi ta myśl:
„Czemu, do cholery, nikt mi tego nie powiedział wcześniej?”
Bo jeśli przez lata uczyłeś się angielskiego...
...i nikt nie pokazał Ci, jak to naprawdę działa...
...to możesz mieć teraz w głowie jedno wielkie WTF.
Tyle lat.
Tyle pieniędzy.
Tyle frustracji.
I dopiero teraz okazuje się, że to nie było aż tak trudne.
Kumam to.
Ale ta wiedza nie poszła na marne.
To, co masz w głowie, to nie śmieci.
To budulec.
I właśnie teraz – z odpowiednim systemem – możesz z tego zrobić coś naprawdę mocnego.
Już nie analizujesz.
Nie tłumaczysz sobie wszystkiego w głowie.
Nie wybierasz z 16 czasów.
Po prostu mówisz.
I wtedy przychodzi ten moment:
„O kurde. Ja naprawdę mogę to ogarnąć.”
Wiem, jak to wygląda z boku.
Jest tyle materiałów.
Aplikacje. Podcasty. Listy słówek. Fiszki. YouTube. Instagram.
Wszystko wygląda sensownie.
I Ty próbujesz coś z tego ułożyć.
Raz zrobisz lekcję z apki.
Następnego dnia obejrzysz filmik.
Potem podcast. Potem coś przepiszesz z PDF-a.
I niby się uczysz. Coś robisz. Działasz.
Tylko że tak naprawdę...
nie wiesz, co robisz.
Jest wysiłek. Ale nie ma kierunku.
I to właśnie dlatego to się nie składa w całość.
Dlatego stworzyłem coś, co zdejmuje z Ciebie decyzyjność.
Nie musisz wymyślać, co robić.
Nie musisz dobierać materiałów.
Nie musisz odpalać siedmiu aplikacji i trzech kanałów.
Po prostu – codziennie masz konkretną rzecz do zrobienia.
I na tej jednej rzeczy się skupiasz.
Nie mniej, nie więcej.
Około 15 minut.
Robisz to, co Ci pokazuję –
i z każdym dniem widzisz, że Twój angielski zaczyna wreszcie działać.
I serio – nie musisz w to wierzyć.
Możesz dalej scrollować, testować i kombinować.
Ale jeśli naprawdę chcesz ruszyć z miejsca –
to to jest najlepszy moment.
Bo tutaj nie tracisz czasu na analizę.
Tylko wchodzisz – i robisz.
Przez 30 dni robisz codziennie jedną konkretną rzecz, która przybliża Cię do celu: dogadania się po angielsku. Nie ma chaosu – każdego dnia wiesz dokładnie, co masz robić.
Dostajesz wideoprezentacje, które w końcu wyjaśniają te czasy po ludzku. Bez zbędnych regułek. Tylko to, co działa. Do tego triki, jak je sobie uprościć i który z nich możesz używać „na wszystko”, jeśli chcesz iść na skróty.
Nie słuchasz biernie. Mówisz. Powtarzasz całe zdania. Uczysz się praktycznych konstrukcji, które możesz od razu wykorzystać. I z każdym dniem mówisz coraz pewniej.
Dostajesz pytania i zadania, które sprawdzają, czy jesteś w stanie samodzielnie odpowiedzieć. Nie zgadujesz z opcji. Po prostu mówisz – tak jak w prawdziwej rozmowie.
Nie uczysz się słówek z listy. Uczysz się ich w zdaniach. Wiesz, jak ich użyć, kiedy ich użyć i dlaczego tak, a nie inaczej. I zaczynasz je naprawdę rozumieć.
Każda lekcja ma swój PDF. Masz tam gotowe zdania, tłumaczenia, przydatne zwroty. Możesz wrócić do nich kiedy chcesz – na telefonie albo wydrukowane.
Poza 30-dniowym planem, od razu dostajesz dostęp do zestawu bonusów, które pomogą Ci jeszcze szybciej wejść w język.
To nie są „dodatki do kursu”.
To pełnoprawne materiały, które wspierają Twoją codzienną naukę i rozwijają to, czego uczysz się w głównym programie.
Zaraz pokażę Ci, co dokładnie dla Ciebie przygotowałem.
Jak znaleźć 15 minut dziennie na angielski
Mini-kurs wideo, który pokaże Ci, jak uczyć się bez rewolucji w życiu.
Dostajesz gotowy planner i checklistę do wdrożenia w jeden dzień.
Dzięki temu nauka wpasuje się w Twój dzień – zamiast go rozwalać.
Bo problemem nie jest brak materiałów. Tylko brak czasu.
Brutalnie niszczę mity, które mogą Cię blokować.
Nie masz talentu? Za późno? Trzeba wyjechać? – To bzdura.
Rozbijam przekonania, które trzymają Cię w miejscu.
Dostajesz konkrety, przykłady i fakty, które udowadniają, że można!
Bo jeśli wierzysz, że się nie da – to się nie da. I musimy to zmienić.
Ten bonus czyści Ci głowę i pozwala w końcu ruszyć z miejsca.
Zestaw gotowych zdań, które uratują Cię na lotnisku, w hotelu i w restauracji.
MP3 z native speakerem do słuchania i powtarzania.
PDF z tłumaczeniem – zawsze pod ręką.
Interaktywny quiz, dzięki któremu sprawdzisz, co naprawdę zapamiętałeś.
Nie uczysz się teorii – dostajesz gotowe zdania do użycia od razu.
Co robić, kiedy się nie chce. Jak nie wypaść z rytmu. Jak wrócić po przerwie.
4 krótkie nagrania, które trafiają w punkt – zero lania wody, tylko konkret.
To jeden z najważniejszych elementów całego kursu.
Każda osoba, z którą pracuję, mówi to samo:
To właśnie dzięki temu materiałowi jestem w stanie cisnąć, nawet gdy nie mam siły.
Bo sama metoda to za mało – musisz wiedzieć, jak ją utrzymać w codziennym życiu
Ten kurs to nie kolejny „fajny pomysł na naukę”.
To konkretne narzędzie, które działa – i które opiera się na 16 latach pracy z dorosłymi uczniami.
Materiały, które dostajesz, są dopracowane w najmniejszym szczególe.
Setki godzin roboty.
Testowane wielokrotnie w praktyce.
Wiem jedno:
Jeśli poświęcisz choć 15 minut dziennie – efekty Cię zaskoczą.
Zresztą, zobacz sam, co mówią osoby, które już pracowały ze mną:
Polecam kurs QuickSpeak osobom, które są systematyczne i które szanują swój czas. Poświęcając 15 minut dziennie można nauczyć się wiele. Swoje umiejętności sprawdzaliśmy na cotygodniowych spotkaniach na żywo. Super prowadzący, super grupa! To była przyjemność spotykać się z Wami. Zaraziłam tym kursem parę osób, mam nadzieję, że wezmą udział w nowej edycji. Sama czuję niedosyt.
Iwona Kuśmierczuk
Dyrektor szkoły podstawowej
i germanistka
Po kilku miesiącach nauki z Jackiem udało nam się pokonać bariery językowe, z którymi nie mogliśmy sobie wcześniej poradzić.
Emilia i Paweł
Zacznij się uczyć metodą, która działa
Większość kursów angielskiego w grupie kosztuje ok. 2000 zł rocznie.
Za to dostajesz 1–2 spotkania w tygodniu.
I to cała Twoja nauka.
Tylko że…
Wielu z tych kursantów i tak trafia potem do mnie –
bo mimo tych zajęć dalej nie potrafią mówić.
Korepetycje?
Średnia cena w Polsce to 70–90 zł za lekcję.
Znowu: jedno spotkanie tygodniowo.
Bez struktury. Bez systemu. Bez efektów.
A teraz porównaj to z tym:
15 minut dziennie z Metodą 90%
Codzienne mikroćwiczenia
System, który aktywuje Twoje mówienie
Efekty, które naprawdę czujesz
Pracujesz codziennie – ale krótko i konkretnie.
15 minut dziennie przez 30 dni to ponad 7 godzin realnej nauki angielskiego.
Nie scrollowania memów. Nie testów z lukami. Tylko mikroćwiczenia, które naprawdę ruszają Twoje mówienie.
Policzmy:
Załóżmy, że godzina korepetycji z przyzwoitym lektorem to 70 zł.
Za 7 godzin zapłaciłbyś 490 zł.
A i tak często kończy się na gramatycznych ćwiczeniach i robieniu zadań z kartki.
Tutaj nie płacisz za obecność nauczyciela.
Inwestujesz w efekt.
W system, który aktywuje Twoje mówienie.
W podejście, które naprawdę można wdrożyć – nawet jeśli masz mało czasu.
Jeśli zrobisz dokładnie to, co masz w planie to po 30 dniach będziesz w szoku, gdzie jest Twój angielski.
A oprócz całego planu aktywacji mówienia –
otrzymujesz też konkretne bonusy.
To narzędzia, które pomogą Ci ruszyć z miejsca i nie wypaść z rytmu:
Wartość: 47 zł
Wartość: 29 zł
Wartość: 67 zł
Wartość: 77 zł
I dostajesz je za darmo, jeśli dołączysz dziś.
Jeśli chcesz wziąć 7 lekcji z lektorem – takich standardowych, po których może coś ruszysz, a może nie – zapłacisz ok. 490 zł.
Do tego dorzuć wartość wszystkich bonusów – to spokojnie kolejne 220 zł.
Tyle faktycznie warte jest to, co dla Ciebie przygotowałem.
Ale jeśli dzisiaj zdecydujesz się, że naprawdę chcesz coś zmienić w swoim angielskim,
jeśli chcesz przetestować podejście, które aktywizuje mówienie już od pierwszego dnia...
...to zapłacisz tylko 47 zł.
Nie miesięcznie.
Nie w ratach.
Raz. Za wszystko.
Wiem, że jeśli chcesz w końcu odblokować angielski, zobaczyć pierwsze efekty i odzyskać wiarę, że dasz radę –
to decyzja o wejściu w metodę 90% będzie jedną z lepszych, jakie podejmiesz.
Wiem, co myślisz:
A co jeśli znowu się nie uda?
Spokojnie.
Nie ryzykujesz nic.
Testujesz na mój koszt.
To nie jest żadna lipa.
To nie są “lekcje angielskiego z internetu”.
To esencja mojego programu premium.
Skondensowana pigułka, którą możesz wdrożyć od razu.
Jeśli w ciągu 60 dni uznasz, że
to nie było najlepiej zainwestowane 47 zł w Twój angielski –
piszesz do mnie maila.
Oddaję kasę.
Bez gadania.
Bez formularzy.
Po prostu.
Tak, to naprawdę tyle.
I tak – wiem, że to wygląda podejrzanie tanio.
Ale to nie pomyłka.
To cena tylko na start.
Wersja pre-sale.
Dlaczego?
Bo to nowy kurs.
Daję Ci szansę dołączyć na najlepszych możliwych warunkach.
Z czasem ta cena pójdzie w górę –
bo wiem, jak duże będzie zainteresowanie.
Widziałem to już przy innych moich kursach.
Więc jeśli myślisz:
„Wrócę tu za tydzień…”
to możesz się zdziwić.
Bo tej ceny już może nie być.
I tak, masz rację:
To jest warte dużo więcej.
Ale chcę, żebyś spróbował.
I przekonał się, jak działa Metoda 90%.
Bez ryzyka.
Bo testujesz na mój koszt.
Jeśli wciąż się wahasz – rozumiem to.
Ale pomyśl:
Skoro doszedłeś aż tutaj,
to znaczy, że coś Cię ciągnie.
Że coś Cię frustruje.
Że naprawdę chcesz coś zmienić.
Pewnie już próbowałeś:
kursów, aplikacji, fiszek, YouTube’a.
I wciąż nie mówisz tak, jak byś chciał.
A teraz masz okazję:
żeby w końcu to ruszyć.
Z głową.
Bez spiny.
15 minut dziennie.
I codzienna mikroaktywizacja Twojego angielskiego.
Możesz powiedzieć:
„Nie teraz.”
I wrócić do scrollowania obietnic.
Albo zapisać się na kolejny klasyczny kurs,
na którym znów więcej się słucha niż mówi.
Twoja decyzja.
Ale spójrz na to z boku:
już poświęciłeś czas,
czytasz to,
a to znaczy jedno –
naprawdę Ci zależy.
Nie zmarnuj tej energii.
Zrób coś z tym.
Nie musisz od razu mieć planu na całe życie z angielskim.
Wystarczy, że zaczniesz.
Ten kurs to najlepszy starter do reaktywacji.
Tani.
Praktyczny.
Sprawdzony.
Nie muszę Cię przekonywać.
Zrób to, co czujesz.
Ale pamiętaj:
nic nie robiąc – też wybierasz.
I to raczej nie będzie wybór,
który przełamie Twoją blokadę językową.
Decyzja należy do Ciebie.
Kliknij w link poniżej.
Zacznij korzystać z Metody 90%.
Zobacz, jak możesz odblokować swój angielski
i osiągnąć w 30 dni to,
czego nie dały Ci lata prób.
Bez presji.
Bez zbędnej teorii.
Tylko to, co działa.
Dołącz do wyzwania
Nie czekaj.
To najlepszy moment, żeby w końcu ruszyć.
Od razu po zakupie dostajesz maila z potwierdzeniem.
W ciągu kilku minut wpadają dane do logowania na platformę.
Tam czekają już na Ciebie wszystkie bonusy, żebyś nie czekał z założonymi rękami.
Start kursu: 18 sierpnia
Wtedy pojawią się pierwsze materiały główne
i zaczynamy pracę z Metodą 90%.
Dlaczego tak?
Bo to przedsprzedaż – dołączasz na specjalnych warunkach,
których później już może nie być.
Kupujesz raz.
Dostajesz wszystko.
Uczysz się we własnym rytmie.
A ja trzymam kciuki, żeby to był Twój miesiąc,
w którym naprawdę ruszysz z mówieniem po angielsku.
Skoro tu jesteś, to znaczy, że chcesz coś zmienić.
To dobry moment, żeby naprawdę to zrobić.
Szkoda zwlekać.
Dołącz do wyzwania.
Zobacz, jak dużo możesz osiągnąć w 30 dni.
Odblokuj swój angielski raz, a porządnie.
Nie musisz już szukać kolejnych metod.
Po prostu działaj.
Gdzie odbywają się zajęcia?
Zajęcia będą w szkole językowej Słowa, która znajduje się na rynku. Wejście obok Centrum Wyprzedaży na drugim piętrze.
Czy muszę już coś umieć, żeby się zapisać?
QuickSpeak nie jest programem nauki angielskiego od zera. Najlepiej się sprawdza u osób, których angielski jest w okolicach A2-B1. Znaczy to tyle, że jeśli miałeś angielski w szkole, albo na innych kursach i już znasz trochę słownictwa, wydaje Ci się, że coś rozumiesz to QuickSpeak sprawi, że w końcu zaczniesz mówić.
Gdzie będę mieć materiały do codziennej nauki?
Materiały są udostępniane na dedykowanej platformie online, z której możesz korzystać zarówno na komputerze jak i na smarfonie.
Ile czasu dziennie muszę poświęcić na naukę, żeby widzieć efekty?
To zależy od poziomu, na jakim teraz jesteś. Z doświadczenia osoby, które są bliżej poziomu A2 korzystały z materiałów 30 minut albo i więcej, ale już osobom, którym bliżej do poziomu B1 wystarczyło 20 minut dziennie.
Co jeśli nie mam w tygodniu czasu na naukę?
Jest mała szansa, że samo uczestnictwo w spotkaniach na żywo pomoże Ci szybko osiągnąć efekty, na których Ci zależy.
Pamiętaj jednak, że mając dostęp do materiałów audio na smartfonie możesz spokojnie z nich korzystać w samochodzie, w drodze do pracy, gotując, czy też na toalecie (serio, niektórzy mówią, że to świetna okazja do nauki).
Co jeśli nie mogę przyjść na zajęcia na żywo?
Głównym elementem kursu, który pomaga nam w mówieniu jest wbrew pozorom platforma online. Jeśli przerobisz materiały na platformie, a kilka razy zdarzy Ci się nie przyjść na spotkanie na żywo, nic nie tracisz.
Są też osoby, które bardzo rzadko przychodziły na zajęcia na żywo, bo były na tyle zadowolone z tego, ile same mogły się nauczyć z materiałami na platformie.
Ile czasu będę mieć dostęp do materiałów na platformie?
Chociaż kurs trwa 3 miesiące to do materiałów masz dostęp na cały rok. Daje to możliwość na to, żeby w ciągu roku wrócić do materiałów i dodatkowo ćwiczyć.
Czy muszę płacić za całość z góry?
Nie, jeśli jest Ci wygodniej możesz skorzystać z płatności w ratach, które będą dostępne na stronie płatności.
Mam więcej pytań...
Jeśli są jeszcze kwestie, na które nie udało Ci się tutaj znaleźć odpowiedzi, wyślij zgłoszenie i oddzwonię. Samo wysłanie zgłoszenia jest niezobowiązujące.
© 2025 Copyright QuickSpeak. Wszelkie prawa zastrzeżone.